Nad brzegiem Jeziora Chomiąskiego, godzinę drogi od Bydgoszczy odkryłam urocze miejsce. Niecodzienna architektura współgra tam z bajkowym ogrodem. Cisza. Odrobina luksusu. Warunki idealne, do tego by odpocząć.

 

O czym jest ten tekst: Drogi Czytelniku, jeżeli zastanawiasz się, czy Herbarium Hotel&Spa to miejsce dla Ciebie, zapraszam do przeczytania mojej opinii. Hotelarzu, a dla Ciebie niech ten tekst będzie podpowiedzią i inspiracją do tego, by zapoznać się z tematem Mapy Podróży Gościa Hotelowego.

Pomysł

Relaks daleko od świata, doświadczanie nowych smaków, zapach trawy i chłodna bryza znad jeziora. Taki był nasz rodzinny pomysł na zagospodarowanie kilku majowych dni. Dobrze. W tym miejscu muszę być szczera. Taki był mój plan. Mąż po prostu chciał odpocząć, mieć basen na miejscu i smaczne jedzenie w restauracji. Dzieci? No cóż. Całkiem jeszcze nieświadome (3 lata i rok), podążyły z nami na spełnienie marzeń rodziców, wiedzione obietnicą o licznych miejscach do zabawy.

Poszukiwania hotelu

Poszukiwania hotelu zaczęłam od Travelist. Dlaczego? Podoba mi się sposób przedstawienia ofert. Na stronę hotelu zaglądam dopiero wówczas, gdy finalnie wybieram sobie 3-5 obiektów. Liczy się pierwsze wrażenie, funkcjonalność witryny i oczywiście oferty. Czy znajdę coś konkurencyjnego? Później jeszcze media społecznościowe: Instagram i Facebook. W tym wypadku w prywatnej wiadomości zapytałam o kącik dla dzieci, bo takiej informacji nie mogłam znaleźć na stronie. Dostałam wyczerpującą odpowiedź dość szybko. Opinie i oceny na Google, Tripadvisor, Booking też były znaczące. Decyzja zapadła.

Rezerwacja

Skuszona okazją cenową postanowiłam zarezerwować pobyt na Travelist. Wpisując jednak moje kombinacje – liczba pokoi, dorośli i dzieci – okazało się, że system nie chce się podporządkować! 🙂 Proponuje mi dwa pokoje w sytuacji, gdy ja chcę jeden deluxe, mam dwójkę dzieci do 3 roku życia i na koniec nabija mi niebotycznie dużą kwotę. Schody na etapie rezerwacji. Drodzy Państwo, do dopracowania. Byłam już tak przywiązana do wizji mojego pobytu w tym miejscu, że nie chciałam zrezygnować. Zadzwoniłam do Travelist. Usłyszałam informację od Pani, że taki jest system i ona teraz nic z tym nie zrobi. Podpowiedziała, żebym zadzwoniła do hotelu. Wybrałam numer, na połączenie nie czekałam dłużej niż pół minuty. Opisałam moją sytuację miłemu panu z recepcji. Pan był widocznie zaskoczony. W pierwszej kolejności odpowiedział mi, że problem leży po stronie Travelist i on nie ma na to wpływu. W tym momencie po raz pierwszy pomyślałam sobie: nie uda się, nie pojedziemy tam. Pan chyba czytał w moich myślach, bo szybko jednak podał mi rozwiązanie! Brzmiało ono: „Proszę nie wpisywać dzieci przy wyborze pokoju, a dodać taką informację w uwagach!”. Jakże wielka była moja radość, że pan z recepcji Herbarium znalazł rozwiązanie. Oczywiście, podczas tego połączenia mogło rozegrać się kilka innych scenariuszy. Dla mnie, Gościa, było to rozwiązanie problemu, z jakim się zgłosiłam.

Przed wizytą

Chwilę po zrobieniu rezerwacji na e-mail dostałam wiadomość. Z informacjami dodatkowymi i z pytaniem o ustawienie łóżka i preferencje, co do wyżywienia. Po odpowiedzi dostałam, kolejną wiadomość z podziękowaniem za odpowiedź. Może to i śmieszyć, ale dla klienta jest to znak: odpowiedź doszła, będę mieć dobrze ustawione łóżko, jestem dla nich ważny. Uff… jak miło. W e-mailu była jeszcze dodatkowa informacja o tym, że przedłużenie pobytu będzie tańsze o 30%.
Na kilka dni przed, rozmawiając z moją przyjaciółką, dowiedziałam się, że ona całkiem niedawno była w Herbarium na weselu! Poleciła, powiedziała, że przepięknie! (Tak Drodzy Państwo, tego typu opinie tylko potęgują nasze oczekiwania.)

Pobyt

Wyruszyliśmy o 8 rano. Do przejechania mieliśmy 400 km. Niezawodne Google Maps pokazywało niecałe 4 godziny. Jednak w pełni świadomi, że z dwójką małych dzieci nie uda nam się dotrzeć tak szybko na miejsce, postanowiliśmy zmienić trasę. Odwiedziliśmy wcześniej Toruń. Po godzinie 14 pojechaliśmy w kierunku hotelu. I tu z pewnością popełniłam błąd zaznaczając najszybszą drogę. Przemierzając bowiem gminne drogi co chwilę atakowały nas ostrzeżenia o ubytkach w drodze. 🙂 Nie mogę pominąć również faktu, że gdy aplikacja z mapą pokazywała, że do punktu docelowego zostało zaledwie 600 metrów, czułam lekki niepokój w żołądku.
– Jak to, może źle ustawiłam punkt docelowy. Przecież tam nic nie ma! – Musicie wiedzieć, że przede mną roztaczały się piękne pola i wysepka drzew. Mąż spojrzał na mnie wymownie: – Czy my dobrze jedziemy? Pojechaliśmy dalej. Wjechaliśmy w zadrzewioną wysepkę.
– Eureka! Ukryte przed światem Herbarium! I przyszła ta wyczekiwana ulga. Dojechaliśmy. Wjechaliśmy na parking. Zabraliśmy dzieci i poszliśmy się zameldować.

Doświadczenie, które nadal ze mną jest. Wyobraźcie sobie zmęczenie po podróży. Choć majowa, to bardzo ciepła aura. Powietrze stoi w miejscu. I tu przekraczamy próg. Nozdrza momentalnie wychwytują świeżość, mieszankę zapachową ziół, delikatna muzyka, piękne wnętrze. I już czuję się dobrze.

Pan na recepcji rozmawia przez telefon. Jaś wskakuje na kanapę. Siadam obok i czekam. Po chwili poproszona podchodzę na meldunek. Uprzejmy człowiek zapytuje, prosi o wypełnienie karty meldunkowej. Wypełniam, choć kart nie lubię. Pan podaje standardowe informacje o dostępności restauracji, basenu i SPA.

Jedziemy windą. Pokój z ładnym widokiem na jezioro. Pani, która gdzieś na korytarzu wychwyciła naszą gromadkę, przyniosła szlafroki. I zrobiła to z bardzo uprzejmą atencją. Doniosła szlafroki dla dzieci i zamieniła standardowy na większy dla męża. Kolejny punkt, gdzie gość czuje się zaopiekowany. Maż zadowolony. Mama też! Bo ktoś pomyślał o jej dzieciach! – Kolejny plus do kolekcji.

Restauracja Werbena. Piękne przeszklone miejsce, które z każdej strony oblane jest zielenią. W wersji idealnej kawa, książka i błoga cisza. Rzeczywistość, w postaci Jasia i Wojtusia, znacznie od wersji pożądanej odbiegała.

Śniadania: duży wybór i zróżnicowane. Obiadokolacje: petarda! Obłędne przystawki, zaskakujące smaki i niebiańskie desery. Restauracja Werbena to kolejny mocny powód, by Herbarium odwiedzić raz jeszcze.

Park i Jezioro Chomiąskie. Urocze i magiczne. I znów, w wersji idealnej miejsce do kontemplacji. Duża przestrzeń pod organizację eventów. I kilka drewnianych domków, trampolina i piaskownica dla dzieci!

Basen z widokiem na park to z pewnością wizytówka tego miejsca. To trzeba zobaczyć. I poczuć tę satysfakcję z tego, że na odpoczynek wybrałaś właśnie tak piękne miejsce.
Jest SPA i fitness. Trudno jednak wypowiadać mi się na ten temat. Ubolewam bardzo, ale nie dałam rady tam zajrzeć.

Po wizycie

Wymeldowanie trwało krótką chwilę. Na drogę dostaliśmy ładnie zapakowane bezy wypiekane w restauracji.
Od powrotu minęło dopiero trzy tygodnie. Żadnego kontaktu w tym czasie ze strony hotelu nie było. Jestem jednak ciekawa, w jaki sposób będą mi o sobie przypominać i zachęcać do kolejnej wizyty.

Pisałam tu głównie o plusach. O momentach WOW! Wszystko było idealne? Oczywiście, że nie! Jednak zauroczony klient, znacznie szybciej wybacza i zapomina. Nie patrzy na miejsce pod kątem minusów tylko plusów. Do Herbarium Hotel&SPA chętnie wrócę. Tym razem z koleżanką, żeby mieć czas na odwiedzenie strefy SPA 😉

foto: www.herbariumhotel.pl